Od menela do skinheada.
październik 3, 2007
Długo głowiłem się czy w końcu rozpocząć ten temat czy dać sobie święty spokój. Postanowiłem jednak sprostać wyzwaniu i podejść do niego z jak najlepszej strony. Wzrok mój skupi się głównie na łysych panach – nieważne czy spod znaku falangi czy też swastyki. Obydwie grupy łączy jedno: alkohol. Owszem, w trunkach nie ma nic złego – stworzono je przecież dla ludzi. Jakże jednak mylne to stwierdzenie. Pozytywy wszystkie(a są i takie w kulturalnym piciu) ugaszają koncerty, gdzie odór śmierdzących, zarzyganych posadzek czuć w całym lokalu. Nie do zaakceptowania jest też fakt, że młodzież narodowa z gleby robi sobie posłanie najwyższej jakości. Zazwyczaj wybierają czyste miejsce, czasami jednak nie pogardzą poduszeczką lub kołderką z wymiocin kolegi. W końcu cieplej, nie?
Oczywistym faktem jest noszenie przez owych panów koszulek, kurtek z odpowiednią symboliką. Ale jak już spytać ich o jej znaczenie to z ust wypełznie odpowiedź: “Noszę to, bo nie lubię czarnych” albo “Adolf Hitler niszczył Żyda temu noszę swastykę”. Ale jaka jest podstawa użycia tej symboliki przez 18 to już pytanie maturalne dla tych osobliwości. Jestem za niewidzialną ustawą: symbol nosi ten kto zna jego znaczenie. Kto nie zna to niech przeczyta o nim a potem przyszywa.
Zaraz pewnie zleci się multum skinheadów i powie, że krytykuję ruch i mnie zglanują w pięćdziesięciu. Nie, ja nie krytykuję ruchu – ja zwalczam idiotów w nim siedzących! Zerowy z nich pożytek. Umieją tylko się wydzierać i palnąć parę razy “kurwa” do kamery. Potem są “zdziwka”, że ludzie uważają skinowanie za idiotyzm. A jak mają myśleć skoro większość ludzi tam to pijane jajogłowy?! Wykrzykują oni w stronę pedałów, Żydów, kolorowych – “Adolf Hitler by was spalil w Auschwitz Birkenau”. Ja parafrazuję: to was w pierwszej kolejności utylizowałby. Zalecam więc jak najszybsze zmądrzenie, bo będzie śmiesznie i tragicznie zarazem.
Baśń o służbie zdrowia.
październik 3, 2007
“Dawno, dawno temu był sobie lekarz, który uczciwie badał ludzi. Dostawał za to godny pieniądz, za który mógł spokojnie egzystować…Niestety potem wkroczyła przymusowa składka zdrowotna i już nie było tak pięknie i miło. Trzeba było na wszystko czekać albo kłaść kopertę na parapecie w ramach lepszej opieki zdrowotnej”. Tak oto w największym skrócie mógłby przedstawić historię dziadziuś swojemu wnuczkowi, gdy ten zapyta dlaczego jeszcze jest chory, chociaż dawno mógłby być zdrów jak ryba. Dziadziuś ów również za czasów swojej młodości nieźle namęczył się ze służalcami przysięgi Hipokratesa. Tantal wkroczył tam wraz z żydowstwem – gdzie pieniądz tam i Żyd. Sytuacja jego była jednak odrobinkę inna: On musiał wykupić się JEDNEMU lekarzowi złotem. Dzisiaj złoto wnosimy do banku NFZ, którym zarządza skurwysynolichwiarz Religa. Tak, tak lichwiarz i gnój – w zamian za nasz pieniądz oferuje podstawową opiekę zdrowotną w systemie argentyńskim: jak zapłaci odpowiednia liczba osób to kolejka przesunie się do przodu, bo na operację Kowalskiego mamona się znajdzie. Za resztę szary obywatel musi DOPŁACIĆ z własnej kieszeni i nierzadko jeszcze czekać – więcej pieniądz być, ładniej budynek NFZ wyglądać, mieć większe apartamenty dla kierownictwa. Za to co robią powinni mieć gabinety w chlewie – tam też koryto jest, tyle że z odpowiedniejszą dla nich zawartością.
Żydzi mniejsi (czyt. lekarze) rozwiązują umowę o pracę. Chcą pensji w wysokości 3 średnich krajowych. Brat semicki obiecał większe nakłady na służbę zdrowia. I będą – z naszych kieszeni w postaci powiększonej składki zdrowotnej. Socjalizm pełną krasą. Zapomnieliśmy jednak o pewnej ważnej rzeczy: doktorek-pisiorek do swojej w sumie niemałej pensji powinien doliczyć wpływy z łapówek, plusy z pracy w prywatnym gabinecie i/lub drugim szpitalu. Proszę się nie łudzić, że on taki zmęczony 72h dyżurem. On z tych 72h przynajmniej 50h przesypia bądź odpoczywa w gabinecie. Wykonując proste obliczenia daje nam to ok. 7h pracy dziennie. Pracuje mniej niż przewiduje norma, a płacone nie ma za 22h tylko za 72. Skandal!
Pomocnice lekarskie (tj. pielęgniarki) też rządają podwyżek. W ich przypadku jest to jednak w pełni uzasadnione. Przecież to jest niewyobrażalne żeby pielęgniarka z 30 letnim stażem zarabiala 1400 zł BRUTTO. Ktoś powie, że też biorą w łapę. Kawa, herbata, kwiaty – to ma być łapówka???!!! Pieniędzy zazwyczaj pielęgniarki nie dostają. A jak już to jest naprawdę marginalny przypadek niewarty komentowania.
Jedyny ratunek to prywatyzacja tego gówna. Każdy obywatel winien płacić składkę do funduszu, w którym to co jakiś czas zwiększałaby się o daną kwotę z racji oprocentowania. Opcja “nie chce- nie płacę” też jest możliwa. Majątek NFZu zlicytować, a pieniądze z tej operacji przeznaczyć na zakup sprzętu dla szpitali bądź ich częściowe odłużenie. Bardzo dobrym wyjściem byłaby też stopniowa ich prywatyzacja.
Co do Religi – udusić własnoręcznie na miejscu. Jakie pomysły, taka śmierć.