Komunizm, anarchokomunizm i inne wybuchowe mieszanki tych srodków łatwopalnych to w skrócie mówiąc szczyt głupoty. Szczyt głupoty dla Nas – zazwyczaj mądrych ludzi, ale nie dla 13-letniej Zosi oraz 17-letniego Wojtka, których denerwuje świat i postanawiają się trochę “rozerwać”. Potrzebują oni jakiegoś bodźca, popędu aby zobaczyć granice lepszej przyszłości, ludzi kochających się(inaczej też), ćwierkające kolorowe ptaszki i chuj wie co jeszcze. Rzeczy tej szukają w ideach tzw. “równości” bądź “nieustającego chaosu”. Wpadając w to bagno sięgają najczęściej po alkohol i narkotyki.

Szczęście ich nie zna granic – Zosia zostaje niepełnoletnią matką-alkoholiczką a Wojtek ojcem-narkomanem. Nie jest to jednak żadną przeszkodą do dalszej egzystencji, bo przecież wszyscy jesteśmy równi i tacy tolerancyjni – błąd wybaczymy – nawet Gejtych da rozgrzeszenie podreperowując wasz budżet odpowiednią kwotą i sialalala muzyka gra. Włóżcie ino po koszulce z Che Guevarą i pędem na rynek pokazać swoją miłość do 100 mln ludzi zdławionych przez ten ustrój. Nie zapomnijcie czerwonych goździków, wody brzozowej, octu i musztardy – chcecie wszak uświęcić ten okres. Jak świętować to na maxa.